wtorek, 24 marca 2009

Chude tofu na czas kryzysu

Nie_Samo_Tofu w kryzysie, cierpi na niemotę. Wygląda, jakbym od Bibki Karola nie trzeźwiał, a to nie tak. Bo i owszem, czyta się to i owo, a jednak nic na tyle istotnego, co miałoby przymuszać do piśmienniczej reakcji. Tym niemniej raz po raz zadziwia mnie taka czy owaka treść drukowana. Przykładowo ostatniego jewropejskiego felietonu Macieja Nowickiego podsuma:
Krytyka religii sprowadza się zazwyczaj do stwierdzenia, że Bóg jest urojeniem - a więc nie istnieje. Takie dowody nie mają żadnego sensu (jeżeli Boga nie ma, dzieje się tak z jakiegoś innego powodu). Wszystko wskazuje na to, że nasze ciało jest w ogromnym stopniu urojeniem naszego mózgu, fantomem podobnym do fantomu odciętej kończyny. Ale to przecież wcale nie znaczy, że nie istniejemy.
Pal sześć sam felieton (średniawka po całości), ale wyżej cytowany ustęp (którego dwuznaczność wybrzmiewa mi tu jak ta lala) poraża. Kto to puścił do druku, chłopaki? Przecież "Europa" to niczego sobie pożyteczna i estetyczna jest (była?) instytucja. Skąd taki babol nagle? Może weźmiecie mnie, chłopaki, na redaktora, gdyż albowiem poszukuję wciąż pracy, a Wy roboty redakcyjnej potrzebujecie jak kania dżdżu!

Pracy w Jewropie prawdopodobnie nie dostanę, ale za to na bazie ustępu łatwo wypisać se usprawiedliwienie z ponad miesięcznej tofu_absencji. Bo skoro takie rzeczy zadają do czytania, to niech się nie dziwią, że nie ma przemyśliwania. Przemyśliwać można jedynie kwestie z tzw. sensem w środku, tymczasem "takie dowody nie mają żadnego sensu".

(Doooobra, koniec żartów! Wracam za moment, będzie o nauce i lewicy, czyli Sprawach Pierwszych, za jednym zamachem. Czekajcie znaku, tofużercy!)

Brak komentarzy: